Wyspa Rab, dzień 7: powolny dzień na chorwackiej wyspie

piątek, 1 czerwca 2018
data:post.title
Od siedmiu dni zaprzyjaźniamy się z wyspą Rab, poznajemy jej najlepsze strony i pokazujemy, co można zrobić na tej zielonej, chorwackiej wyspie. Dzisiaj postanowiliśmy sprawdzić, jak powoli, bez żadnego pośpiechu spędzić dzień w Loparze, położonym na północy tej niesamowitej wyspy.


Kapliczka wśród kóz
Niedaleko naszego noclegu w Loparze znajduje się sporo uprawnych pól. Wśród nich ukrywa się  XIX-wieczna kapliczka św. Rocha, który w tradycji chrześcijańskiej chroni od zarazy. Kult św. Rocha na tych terenach rozprzestrzenił się ok. XV wieku, a sama kapliczka powstała w 1856 roku, a została odbudowana całkiem niedawno, bo w 2013 roku. Żeby znaleźć kapliczkę, trzeba z centrum Loparu udać się w kierunku Rajskiej Plaży, i wypatrywać dachu kapliczki po prawej stronie, około 300 metrów od ronda w centrum miasta. (Tak, dobrze czytacie - Lopar to naprawdę niewielka i spokojna miejscowość :)


Do kapliczki prowadzi ubita droga, wystarczy minąć grządki z kapustą, marchewką i innymi warzywami, a krótka ścieżka buduje tu niesamowity klimat. Kiedy dochodzimy do kapliczki, powinniśmy usłyszeć już wyraźne ... beczenie kóz. Tak, w okolicy pasie się leniwie mnóstwo kóz, które równie leniwie ukrywają się w zaroślach przed upałem. Jedne troszkę gorzej...


... inne całkiem dobrze.


Jednak po bliższym zaznajomieniu się z mieszkańcami okolic kapliczki, zyskują one pewną śmiałość i okazują się bardzo przyjacielskie. 


Po zaznajomieniu się z naszą fotografką, kozy postanowiły wyjść z zarośli i, jak to loparskie zwierzęta, trochę popozować. 


Jeśli chcecie poznać kozy, które po chwili znajomości, zaczynają się zachowywać, jak rządne głaskania psy, weźcie jedźcie na Lopar. Tutaj to możliwe. 


Wiejskiej sielanki ciąg dalszy
Powolny spacer po Loparze, to faktycznie wyjątkowo rozluźniająca czynność. Oprócz klasycznych obrazków, jak wspomniane uprawne pola, możemy zobaczyć też dość nietypowe ozdoby ogrodów. 


Tutaj porada dla miłośników wszelkiej maści zwierząt. Odwiedzając takie miasteczko jak Lopar przed sezonem, nie musimy martwić się o tłumy turystów, ani o to, że zabiegani Chorwaci nie będą mieli dla nas czasu. Wystarczy zagadać, a odkryją przed nami swoje największe skarby. Jak choćby właściciel domu, w którym spaliśmy. Po chwili rozmowy, postanowił zaprezentować nam swojego osobistego osła. To wiązało się też z krótkim spacerem, w bardzo urokliwe tereny.


Od razu zaryzykujemy tezę, że jest to jedno z najładniej położonych pastwisk, jakie widzieliśmy w życiu. A na nim, jak to na pastwisku, pasł się wspomniany osiołek. 


Jako, że wpis powstawał w dzień dziecka, nasza fotografka dostała najlepszy prezent, jaki mogła sobie wyobrazić. Popatrzcie tylko na tę radość na twarzy, fotografki, nie osła. 


Po tym powolnym spacerze, postanowiliśmy przygotować posiłek na modłę chorwacką. Czytaj: kupiliśmy to, co nie zabijało nas ceną. Na szczęście w Chorwacji ciągle niedrogie są owoce i lokalne wypieki, takie jak burek, u nas z wiśniami. 


Lunch po chorwacku to jeden z najlepszych pomysłów na tę pogodę. Bardzo, bardzo polecamy. Można skorzystać z lokalnych targów, albo w ostateczności z oferty lokalnych sieci handlowych, takich jak np. obecny w każdym miasteczku Konzum. Całość posiłku dla 3 osób - 37 kun (czyli 24 złote). 


Zachody słońca nie mogą się znudzić, podobnie jak Rab
Powolny dzień dobiega końca. Pozostaje jeszcze tylko pozachwycać się kolejnym pięknym zachodem słońca. Na wyspie Rab o taki akurat bardzo łatwo, więc wyjechaliśmy na chwilkę z Loparu, żeby popatrzeć na niego z jednego z tarasów widokowych. 


A skoro już wyjechaliśmy z Loparu, postanowiliśmy podskoczyć jeszcze do miasta Rab, który widzieliśmy już od strony lądu i morza, ale nie mieliśmy jeszcze przyjemności spędzić tam wieczoru. A wtedy miasto okazuje się tętnić życiem dużo bardziej niż w ciągu dnia. Wieczorna kawa w Rabie była idealnym zwieńczeniem tego powolnego dnia, ale też całego, wcale nie powolnego wyjazdu. 




Wpis ten powstał przy współpracy z Biurem Podróży Damptour, to także dzięki niemu, mogliśmy spędzić tak relaksujący i powolny dzień na wyspie Rab.


Prześlij komentarz