Wyspa Rab, dzień 6: szalone mewy, rejs na Pag i skoki do lazurowej wody

czwartek, 31 maja 2018
data:post.title
To już szósty dzień, który spędzamy na chorwackiej wyspie Rab. Popłynęliśmy na rejs lokalną łodzią o nazwie Sardina, karmiliśmy mewy, zwiedzaliśmy gaje oliwne na wyspie Pag, widzieliśmy pięknie fiordy, niesamowity lazur wody i miasto Rab od strony morza. A co najważniejsze - skakaliśmy do wody ze statku, bawiąc się przy tym jak dzieci. 


Na rejs wybraliśmy się dzięki uprzejmości Petara, na którego mówią Pero, kapitana łodzi o uroczej nazwie Sardina. To marynarz z krwi i kości, przy okazji niezwykle otwarty człowiek, który pomógł nam zobaczyć kolejne piękne miasta w okolicach wyspy Rab. 


To właśnie Sardina, sześćdziesięcioletnia łódź, którą Petar kupił i wyremontował po tym, jak ponad dziesięć lat temu postanowił rzucić pracę w hotelach i zostać wilkiem morskim, który jedną ręką steruje, a drugą smaży pyszne ryby. Znaleźć ją można na głównej przystani w mieście Rab. Z czystym sercem, polecamy.

Rejs wśród szalonych mew
Od momentu wypłynięcia, za Sardiną snuło się stado ogromnych mew. Jak się okazuje, Petar trochę je rozpieścił, a ptaki chyba wiedzą, że kapitan będzie patroszył świeże makrele, którymi później nakarmi pasażerów. Jak zdeterminowane są owe mewy, zobaczmy na naszym kolejnym, krótkim fotostory.





Na szczęście nam też udało zjeść się pyszną rybę. Na Sardynce serwuje się makrele, w dodatku najsmaczniejsze, jakie było nam dane spróbować w życiu. 


Zavratnica - fiord niczym w Norwegii
Niewątpliwą atrakcją jaką dzisiaj zobaczyliśmy, była Zavratnica. Wysokie fiordy, które wbijają się w kontynentalną część Chorwacji zachwycą chyba każdego. To miejsce zobaczyć można z dwóch stron, od morza i z lądu. Z obu perspektyw jest absolutnie przepiękne. Tak wygląda z łodzi: 


A tak prezentuje się z lądu: 


W tej głębokiej do 10 metrów zatoce leży wrak niemieckiej barki, zatopionej tutaj podczas II Wojny Światowej. Jeśli kogoś nie skusiły jeszcze cudowne widoki, może ten kawałek historii przyciągnie go do Zavratnicy, leżącej niedaleko miasta Jablanac. 

Tovarnele i Lun - gaje oliwne i sielanka nad morzem
Kolejnym punktem naszej wycieczki był cypel Lun na wyspie Pag, sąsiadującej z Rabem. Tovarnele to niezwykle urokliwy, mały port w którym można napić się kawy, zjeść obiad, albo skorzystać z jednej z kilku małych plaż. 


Lun słynie z kolei z pięknych gai oliwnych, w których znajdziemy drzewa tak stare, że przymiotnik prastare nie wydaje się tu przesadzony.


To miejsce niezwykle spokojne. Nie dane nam było zobaczyć reszty Pagu, ale podobno jest to wyspa znacznie bardziej nastawiona na rozrywkę, niż Rab, a Lun to tutaj swoista oaza spokoju. 

Otok Dolfin, delfinów nie ma, ale też jest ... 
Z wyspy Pag popłynęliśmy na wyspę o bardzo obiecującej nazwie Dolfin (Otok Dolfin, albo Velki Dolfin). Co prawda nie spotkaliśmy tam delfinów, ale cel tej wycieczki był inny. Niezwykle krystaliczna i bardzo ciepła woda. Łódź + niesamowite morze = skoki do wody z pokładu i najlepsza zabawa, jaką można sobie wyobrazić. 


Do wody z pokładu skakał m.in. kapitan w towarzystwie Nikolaja, jednego z organizatorów naszej wycieczki. Także bloger przed oddaniem skoku kurczowo prężył łydki, na potrzeby tego tekstu uznajmy, że robił to do zdjęcia, nie ze strachu. 


Jeśli moglibyśmy sparafrazować cytat z "Chwili dla Ciebie", to "zabawom nie było końca". A jeśli dodamy do tego oszałamiające widoki, nie mamy wątpliwości, że z czystym sercem, chcielibyśmy polecić to doświadczenie. 



Nawet nie do końca udane skoki, jak ten poniżej, nie zepsuły zabawy, która odkryła przed nami, co znaczy prawdziwy morski relaks. 


Miasto Rab z morza też zachwyca
Po kilku godzinach spędzonych na "Sardynce" pozostało nam wrócić do przystani w Rabie. Otuchy dodały nam widoki miasta Rab od strony morskiej. Stąd Rab też jest niezwykle piękny, a wieże tamtejszych kościołów przyciągają już z daleka. 




Ten wpis powstał przy współpracy z Biurem Podróży Damptour. 
Ci sami ludzie odpowiedzialni są za zaplanowanie dla nas najlepszego dnia, jaki mogliśmy sobie wyobrazić, zatem: dzięki wielkie! 

Prześlij komentarz