Wyspa Rab, dzień 5: szczęśliwe miasto Rab

środa, 30 maja 2018
data:post.title
Nasz piąty dzień na wyspie Rab, to w końcu zwiedzanie jego "stolicy" - niewielkiego miasteczka o tej samej nazwie. Mieszka w nim niecałe 500 osób, a możemy w nim spędzić niezwykle udany dzień. To miasto idealne do zwiedzania, ale też miejsce, w którym można się wyjątkowo dobrze nudzić. Miasto zachwyca na tyle, że niektórzy nazywają go "małym Dubrownikiem".


Rab jest bardzo starym miastem, założony został w I wieku przed naszą erą na rozkaz samego cesarza Oktawiana Augusta, choć już wcześniej istniało tu osadnictwo Iliryjskie. Rab było pierwszym miastem rzymskiej Dalmacji, które uzyskało od cesarza określenie Felix, czyli szczęśliwe. Później, - podobnie jak wiele miast na terenach adriatyckich, Rab przechodził w różne ręce. Należało do Bizancjum, państwa weneckiego, Austrii, czy na krótko - Włoch. W końcu, w 1921 roku przeszło w ręce Królestwa Serbów Chorwatów i Słoweńców, a w konsekwencji - późniejszej Jugosławii.


Choć miasto jest niewielkie, a na zwiedzanie starówki wystarczy kilka godzin, doskonale widać w nim przenikanie się wspływów poszczególnych miast. Szczególnie widowiskowe są tutaj wpływy weneckie, piękne portale, okiennice i rzeźby pokazują piękną i skomplikowaną historię miejsca.


Miasto, dość podłużne w swojej budowie, zwiedzać możemy jedną z trzech ulic: Górną, Średnią i Dolną. Pierwszy spacer polecamy ulicą Górną, miniemy wtedy cztery stare kościoły (w sezonie otwarte jest wejście na wieżę widokową jednego z nich, z której rozpościera się piękna panorama), ruiny, a także - a może przede wszystkim - przejdziemy się wąskimi uliczkami, miniemy piękne dziedzińce i poczujemy klimat starego miasta.


Jak na gorącą i suchą Chorwację, Rab może pochwalić się sporą ilością zieleni. Bluszcze obrastają tutaj stare mury, a w tym ciasnym przecież mieście znalazło się także miejsce na piękne parki, które gwarantują trochę cienia i ochłody przed upałami, o które także tutaj nietrudno.


Parki i stare miasto jest tutaj uzupełniane pięknym położeniem nad morzem. Rab leży na podłużnym i wąskim cyplu na zachodnim wybrzeżu wyspy Rab.


Każdy, kto zmęczy się zwiedzaniem, może tutaj w każdej chwili skorzystać z jednej z plaż, położonych zaraz za miejskimi murami, dosłownie - rzut kamieniem.


Z drugiej strony miasto okala przystań, gdzie cumują zarówno łodzie motorowe, jak i żaglówki.


Na zwiedzanie miasta Rab poświęcić można kilka godzin. Tyle wystarczy, żeby poczuć magię miejsca. Ale zwiedzać można też znacznie dłużej, wtedy wgryziemy się w historię czterech kościołów, w legendy o świętym Krzysztofie, o zmieniających się wpływach w mieście.


Jeśli chcemy zaznajomić się z miastem, warto też usiąść przy murach, które spadają do morza, popatrzeć na spokojny Adriatyk. Możemy wejść na jedną z wież, żeby zobaczyć miasto z perspektywy, albo po prostu poznać historię pięknych ruin. 


Warto pójść na ulicę Średnią - tam w sezonie toczy się życie miasta, otwarte są sklepy z czym tylko chcemy, bary i restauracje.


Można leniwie usiąść w jednym z ogródków i raczyć się świetną kawą, czy wcale nie gorszą baklawą.


Można też po prostu zatrzymać się na dłuższą chwilę i chłonąć atmosferę miasta. Jeśli Rab faktycznie jest "małym Dubrownikiem", to jest to "małość" wyjątkowo urocza. I nie ma tutaj tysięcy turystów, którzy szukają kadrów z "Gry o Tron", choć zdajemy sobie sprawę z tego, że w sezonie jest tutaj dość tłoczno. Jeśli jesteśmy przed, bądź po sezonie, swobodnie możemy po prostu zastygnąć, być i czuć stary Rab. Jak ten kot, chociażby.


Tekst powstał przy współpracy z Biurem Podróży Damptour.

Zdjęcie Rabu od strony morza także dzięki Damptourowi, a dokładniej Przemkowi Danielcowi :)

Prześlij komentarz