Wyspa Rab, dzień 4: Góry, widoki i zabłąkane owce

wtorek, 29 maja 2018
data:post.title
Długie górskie wędrówki, owce spotkane w górach i widoki na kanion rzeki - brzmi jak Beskidy, czy Tatry? Być może, ale ten dzień też spędziliśmy na Loparze, na wyspie Rab. Różnorodność wyspy potrafi zachwycić. 


W czwarty dzień naszego pobytu na wyspie Rab, postanowiliśmy wyjść w góry. Zachęceni wędrówkami po północnym wybrzeżu, tym razem wybraliśmy się na południe, tam gdzie zaczyna się główny masyw wyspy Rab. Górami przejść można praktycznie całą wyspę, docierając m.in. do najwyższego szczytu wyspy - góry Straža (408 m n.p.m.) My zdecydowaliśmy się na krótszą wędrówkę, choćby przez upał, który - delikatnie ujmując - dał się nam we znaki. 


Całość trasy zaczyna się niedaleko wspominanej już wielokrotnie Rajskiej Plaży. Od niej trzeba odbić na południe, aż do campingu, przez którego teren musimy przejść. Później już, po raz kolejny, znajdujemy się w innym świecie - trochę faktycznie przypominającym polskie Beskidy, choć trasy są tutaj dość mocno skaliste. 


Krajobrazy często dobitnie przypominają nam jednak, że nie jesteśmy w Beskidach. Choćby tu, niemal na początku trasy, gdzie mijamy 8 metrową studnię zalaną wodą, bujnie obrośniętą tutejszą roślinnością. 


Miejsce magiczne, pewnie szczególnie dla śmiałków, którzy chcieliby tu zanurkować. My, mimo wspomnianego upału, nie spróbowaliśmy. Woleliśmy iść dalej, skuszeni opowieściami o błąkających się po tutejszych górach owcach. 


Choć tutejsze góry wyglądają z dołu na trudne do zdobycia, spokojnie - trasy nie są trudne. Tutejsze góry wznoszą się najwyżej na ok. 400 metrów nad poziomem morza. Może to i mało, ale morze jest tu całkiem blisko, i właściwie od niego zaczynamy podejście.


Na górze czekają nas za to fantastyczne widoki. Widoczny na zdjęciu kanion, który wije się pomiędzy góry, to zasługa wyschniętej rzeki sezonowej, która podobno w okresie zimowym, kiedy na wyspie wiecznie leje i wieje wiatr, potrafi być całkiem rwąca. 


Wędrując po tutejszych pagórkach, na pewno natkniemy się na wspomniane owce. Gdziekolwiek pójdziemy, czy szlakiem, czy bocznymi ścieżkami, na pewno jakaś owca nas zaskoczy. Jest ich tu mnóstwo, część z nich pasie się w kamiennych zagrodach, większa część beztrosko biega po okolicy, na pewno przy okazji ciesząc nielicznych turystów, którzy wybrali się na przechadzkę po tych nadmorskich górach. 


Uwaga, tutejsze owce, w odróżnieniu od innych zwierząt, które mają na wyspie Rab wyjątkowe parcie na szkło, nie dają się tak łatwo fotografować. Dlatego na deser także zapraszamy na krótkie fotostory, tym razem pod tytułem: "Jak nie udało nam się złapać owcy w locie". Zobaczycie, jak tutejsze owce uciekają przed obiektywem i jak bardzo przyda się Wam tutaj opcja zdjęć seryjnych. 




Wpis powstał przy współpracy z Biurem Podróży Damptour, z którym odkrywamy uroki wyspy Rab. 


Prześlij komentarz