Sarmizegetusa Regia: starożytna stolica Daków ukryta w rumuńskich lasach

środa, 31 stycznia 2018
data:post.title
Rumunia to nie tylko piękne góry, sielskie krajobrazy i zamki we wszystkich możliwych wydaniach. To także okazja do bliższego poznania tajemniczej historii starożytnego ludu Daków, obecnie wykorzystywanej jako wydobyty z mroków zapomnienia fundament współczesnej tożsamości narodowej Rumunów. Zapraszamy do miejsca o wdzięczne nazwie Sarmizegetusa Regia, które znaleźć jest niemal równie trudno co wymówić jego nazwę.


Niewiele już dzisiaj miejsc, przypominających dacką historię Rumunii. Są co prawda pomniki króla Daków - Decebala, który toczył z rzymskim cesarzem Trajanem nieustanne boje, jest kilka ruin dackich twierdz, przede wszystkim w górach Orăștie, ale ukryta wśród lasów starożytna twierdza najdobitniej mówi o historii tego dzielnego ludu, który dostosował się z łatwością do życia w dzikich górach i który długo stawiał opór Imperium Romanum.


Sarmizegetusa Regia to, w pewnym uproszczeniu, centrum dackiego państwa, które do II wieku naszej ery żyło sobie spokojnie w Karpatach. Oczywiście, o ile za spokojne życie możemy uznać składanie ofiar ze zwierząt i ludzi, bo podobno do takich wydarzeń właśnie w Sarmizegetusie dochodziło dość często (ruiny ołtarzy rytualnych skłaniają do obrazowych refleksji w tym zakresie; nadwrażliwi zostali ostrzeżeni, wolimy nie myśleć kogo własnie zachęciliśmy do zwiedzania). Można powiedzieć, że ówczesna stolica państwa Daków była wielką świątynią, której resztki możemy dzisiaj oglądać na rozległych terenach właśnie w górach Orăștie, nieopodal miejscowości Orăștie (a jakże) i Deva. Przyznać trzeba od razu, ruiny położone są w wyjątkowo pięknych okolicznościach przyrody.


Jeśli chcemy porządnie zwiedzić Sarmizegetusę, powinniśmy uzbroić się w cierpliwość i dobre buty, cały kompleks leży na kilku ładnych hektarach. Powinniśmy też zaopatrzyć się w mapę (ta Google na szczęście wystarczy), bo dojechać do tego miejsca jest dość trudno - trzeba zboczyć z utartych ścieżek turystycznych i wjechać do lasów gór Orastie. Co ciekawe, kiedy w 2014 jechaliśmy tam pierwszy raz, polegliśmy z powodu leśnej drogi, która prowadziła na miejsce, powalonych drzew i głębokiego błota. W 2017, kiedy spróbowaliśmy raz jeszcze, tym razem zaopatrzeni w samochód 4x4, oczom naszym ukazała się jednak pięknie wyasfaltowana, nowiuteńka droga. Żeby znaleźć tę drogę, trzeba tylko wpisać nazwę w nawigację (powodzenia!) i ona doprowadzi Was niemal na miejsce. Niemal, bo od parkingu trzeba podejść jeszcze trochę ponad kilometr średnio stromej ścieżki.


Ale warto, bo w zaciszu lasów kryją się pozostałości po miejscu, które jak żadne inne opowiada historię starożytnych Daków. Pozwoli też z większym zrozumieniem odnieść się do licznych pomników Decebala, który już od rządów Ceaușescu przypomina mieszkańcom Rumuni o czasach potęgi, niezależnie od obecnej sytuacji geopolitycznej. Wbrew doświadczeniom pochodzącym z klasycznych gier ekonomicznych budowanie nowych pomników nie przełożyło się bezpośrednio na produktywność populacji. Możliwe że dzięki temu ruiny nie posiadają zbędnych fajerwerków, a ceny biletów nie wysadzają z butów. Centrum starożytnej stolicy to przede wszystkim pozostałości po kilku świątyniach. Właściwie w dużej mierze to nie tyle ruiny świątyń, co rekonstrukcje ruin, co wprawiało w zakłopotanie bardziej inżynierską część naszej wyprawy.
-Dlaczego tu jest beton? - dało się usłyszeć krytyczne pytania.


Tak czy inaczej, zwiedzanie starożytnej stolicy Daków to swoisty "must have" wizyty w tej części Rumunii - to miejsce pokazuje nie tylko wyświechtane już mity o Draculi, mówi o podboju Rzymskim, który nieubłaganie zmienił ten region. Wszystko to połączone jest z pięknymi przestrzeniami, wędrówką przez gęste lasy gór Orastie i prawdziwym morzem zieleni. Weź Jedź, poznaj nieoczywistą historię Rumunii i zachwyć się tymi krajobrazami.


My się zachwyciliśmy. Mimo betonowych wzmocnień ruin. 

Prześlij komentarz