Road trip #3: Kraje nadbałtyckie - Dzień 6 (Saaremaa, Parnawa i pierwszy zachód słońca na Łotwie)

piątek, 5 maja 2017
data:post.title
Saaremaa jest równie zachwycająca co Hiuma, a powrocie na kontynent, przed opuszczeniem Estonii zobaczyliśmy jeszcze uroczą Parnawę i zostawiliśmy za plecami zachowując na zawsze w sercu kraj Estów. Na szczęście Łotwa przywitała nas wyjątkowo dobrze.


Po zabójczej pobudce o 6:30, żeby dostać się na prom z Hiumy, dostaliśmy się na jej większą siostrę – Saaremę. Na wyspie znajduje się znacznie więcej miasteczek a ludzi spotyka się tu częściej niż dzikie zwierzęta.


Saruma to wyspa wiatraków, kiedyś było ich tutaj kilkaset, dzisiaj wciąż jest ich tu całkiem sporo. Część zupełnie zniszczonych, część zachowanych w skansenach dla turystów.  


Znaleźliśmy też kilkanaście kraterów po meteorytach (zdaniem miejscowych to 4% globalnej populacji wszystkich znanych kraterów uderzeniowych). Największy z nich został zalany wodą i dzisiaj robi za atrakcję turystyczną w małym mieście pośrodku wyspy. Jest to z pewnością spadek w hierarchii bytów - dla plemion bałtyckich był to jeden z najważniejszych ośrodków religijnych, a położenie jeziora było pilnie strzeżoną tajemnicą. 
Na Saaremie łatwo spotkamy już miasteczka, które kuszą turystów średniowiecznymi kościółkami, pozostałościami po Zakonie Kawalerów Mieczowych, czy duńskimi zabudowaniami. Odwiedziliśmy  na przykład Kuresaaree, stolicę wyspy. Miasto z dużym zamkiem i obiektami uzdrowiskowymi być może nie jest największe, ale jak na tutejsze warunki to tętniąca życiem metropolia. 


Są tu knajpy, koncerty, restauracje, kawiarnie, zamek, ośrodki SPA i przemili ludzie. Słowem: wszystko, co konieczne do bycia stolicą największej wyspy Estonii. 


Tu  nie da się uciec od Bałtyku, a nawet jak by się dało, to po co? W każdym razie, po przeprawieniu się na kontynentalną część Estonii, odwiedziliśmy jeszcze Parnawę. To duże (ponad 40 tysięcy mieszkańców) miasto jest jednym z najpopularniejszych kurortów w Estonii. Nic dziwnego, ma najdłuższą plażę w kraju, w dodatku bardzo piaszczystą. 


Oprócz plaży w Parnawie zobaczymy kilkanaście monumentalnych willi, a także sporo małych, czasem dość mocno zrujnowanych domków. Nam się podoba! 


Parnawa była naszym pożegnaniem z Estonią. Wyjeżdżaliśmy oczywiście ze smutkiem, ale na szczęście Łotwa przywitała nas takim zachodem słońca: 


Do Rygi dojechaliśmy nocą, udało się jeszcze znaleźć chwilę na nocny spacer, który dał nam spore nadzieje na to, że za Estonią nie będziemy tęsknić za bardzo. 

Prześlij komentarz