Zielone piwo, czyli po co Czechom Wielkanoc

piątek, 14 kwietnia 2017
data:post.title
Witamy w Czechach, kraju w którym od kilku lat rodzi się nowa wielkanocna tradycja. A jeśli to Czechy, to macie rację - jest to tradycja piwna. W Wielki Czwartek w coraz większej ilości czeskich browarów piwo nie jest już jedynie dobrym, poczciwym, bursztynowym trunkiem. Jest zielone niczym w dzień św. Patryka. A to wszystko dlatego, że Wielki Czwartek u naszych południowych sąsiadów, w wyniku zapożyczenia z niemieckiego, określa się jako zelený čtvrtek. Niemcy zwykli w ten dzień jadać jedynie zielone potrawy, zwłaszcza kapustę, co miało zapewnić im zdrowie. Czesi przyjęli niemiecką nazwę i dodali do niej słowiańskiego polotu. Zdrowia, owszem można sobie życzyć, ale lepiej za nie wypić. Najlepiej coś zielonego.

Zielone piwo na zelený čtvrtek to nader nowy wynalazek. Ot, taka nowa, świecka tradycja. Pierwsze zielone piwo na wielkanoc pojawiło się w Czechach w 2006 roku w browarze Starobrno, w stolicy Moraw. Tamtejszy piwowar oparł się prawdopodobnie na duńskiej tradycji warzenia właśnie takiego piwa - tam, w browarze Carlsberg ten preceder ma miejsce już od 1905 roku. Pomimo sprzeciwów zatwardziałych piwoszy i kontrowersji w składzie zielonego Starobrna (blue curacao dla niektórych jest nie do zniesienia), zielona mania wielkoczwartkowa powoli opanowuje całe Czechy. 


No właśnie, zielone piwo swoją premierę ma właśnie w zelený čtvrtek. Kiedy większość Polaków przygotowuje się do duchowego przeżywania Wielkiego Piątku Czesi umartwiają się nieco inaczej. Knajpy w czeskich miastach, miasteczkach i wsiach zapełniają się, tym bardziej że od dwóch lat Wielki Piątek to w Czechach dzień ustawowo wolny od pracy. Część z naszych południowych sąsiadów w ten dzień upodobała sobie właśnie zieloną odmianę trunku. My postanowiliśmy sprawdzić tę modę. Nie chcieliśmy próbować dużych, koncernowych piw, dlatego wzięliśmy i pojechaliśmy do Hawierzowa, miasta leżącego kilkanaście kilometrów od granicy z Polską, pomiędzy Cieszynem a Ostrawą. W mieście znajduje się kilka małych, restauracyjnych browarów, w każdym z nich mogliśmy spróbować lejącego się strumieniami, wielkoczwartkowego napitku.

Tak zielone piwo prezentuje się w lokalu o nazwie První Havířovský Minipivovar. Jak widać, kolor piwa został udowodniony, nie trzeba tutaj wysublimowanych argumentów. Zielony jaki jest każdy widzi. W PHM zielone piwo jest lekkie, przyjemne i orzeźwiające.

Inaczej jest w leżącym 50 metrów dalej browarze Slezský pivovar, który znajduje się w gospodzie U Balona. Tam, zielone piwo jest nieco mocniejsze, znacznie bardziej wyraziste, trochę cięższe, ale równie orzeźwiające jak u poprzednika. Jeśli ktoś miałby ochotę porównywać oba piwa, może spokojnie kursować między browarami. Są tak blisko siebie, że pijąc zielone piwo u konkurencji, ciągle widzimy białka w oczach piwowara z naprzeciwka.


Jeśli ktoś chciałby wziąć udział w tworzeniu nowej, bardzo świeckiej tradycji (w świeckim przecież kraju, jakim są Czechy), niech wybierze się tam w okresie wielkanocnym. Spokojnie, zielone piwo będzie można tam napotkać jeszcze przez kilka dni, aż do wyczerpania zapasów. Śpieszcie się jednak, szacujemy że w lany poniedziałek ostatnie beczki tego zielonkawego specjału zostaną opróżnione.

PS. W czasie degustacji, spotkaliśmy też lokalsów, którzy towarzyszyli nam podczas wieczoru. Waldemar jest muzykiem, a Władek ewangelickim pastorem. Obaj zgodnie uznali, że nie dla nich takie wynalazki i zostają wierni swojemu ukochanemu w tym regionie Radegastowi. I to jest piękne, możliwość wyboru. Tego sobie i Wam, drodzy czytelnicy, życzymy.

1 komentarz

  1. Cześć Andrzej, bardzo ładnie napisany artykuł. Wasze strony też są ciekawe. Dziękuję Ci /wam/ za miłe towarzystwo wczoraj i życzę sytysfakcję z odkrywania pięknych miejsc, nietradycyjnych zwyczajów i ciekawych ludzi. Wy takimi wczoraj dla nas naprawdę byliście! Do zobaczenia, W.

    OdpowiedzUsuń