ZIMOWY PORADNIK DLA NIEROZWAŻNYCH LECZ PRAGMATYCZNYCH #2, CZYLI 5 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO ZWIEDZIĆ BUŁGARIĘ ZIMĄ

niedziela, 12 lutego 2017
data:post.title
Kiedy zima zaskoczyła nawet najbardziej przewidujących drogowców, a Ty siedzisz, grzejąc się w cieple kominka, ewentualnie pieca martenowskiego i do głowy przychodzą Ci pozornie irracjonalne pomysły, nie bój się. Jeśli jednym z nich jest: "pojadę zimą do Bułgarii", to znaczy że instynkt cię nie zawiódł. Dzięki temu zobaczysz ten niezwykły kraj w nieco innym świetle, a w niektórych miejscach będziesz jedynym turystą, wprowadzając często niemałą konsternację. 

Oto 5 powodów, dla których warto zobaczyć Bułgarię zimą: 

1. Ach te góry! Rodopy są obłędne.
Choć najczęściej Bułgaria kojarzy się z wczasami nad zatłoczonym Morzem Czarnym, Złotymi Piaskami i Słonecznym Brzegiem, to warto pamiętać o tym, że duża część Bułgarii to góry. W dodatku nie byle jakie: Pirin, Ryła, czy Rodopy to jedynie trzy pasma, które dzisiaj polecę, choć jest ich znacznie więcej.
Życie w niewielkich bułgarskich miasteczkach w Rodopach toczy się powolnie, a mieszkańcy leniwie popijają czarną kawę, albo nieco mocniejsze napoje, czekając spokojnie na nieco cieplejszą porę roku. Tak jest na przykład w miasteczku Sziroka Łyka, niedaleko miasta Smolan. Miasteczko słynie przede wszystkim z folkloru i z jednej z najlepszych szkół muzycznych w Bułgarii, ale żeby docenić jego uroki, wystarczy usiąść na ławeczce w blasku słońca, wpatrując się w otaczające nas Rodopy.
Nieliczni mieszkańcy doceniają uroki powolnego życia, doceń i Ty. 

A to już Rodopy z nieco dalszej perspektywy. Wędrując po nich samochodem, czeka nas niezwykle dużo zwrotów akcji, skalnych półek wiszących nad drogą i ciągle zmieniającego się krajobrazu.

Jeśli dobrze się rozejrzymy, znajdziemy tu takie cuda. To Cudowne Mosty, niedaleko miejscowości Czepełare w Rodopach. Co prawda nie jest tam łatwo dotrzeć, szczególnie zimą (polecamy pomoc miejscowych, którzy jeżdżą w pobliże terenówkami), ale widok zapiera dech w piersiach, nie tylko ze względu na wszechobecny w wysokich Rodopach mróz.

2. Miasta zimą są fajne, na przykład Plovdiv, a Wielkie Tyrnowo urywa...
Pięknych i uroczych miast w środku Bułgarii nie brakuje. Nas urzekło Plovdiw, drugie co do wielkości miasto Bułgarii, które nieśmiało spogląda na wspomniane już Rodopy. Położone na siedmiu wzgórzach (jakieś skojarzenia?) miasto dopiero zaczyna odkrywać swoją antyczną historię. Niemal na każdym kroku zobaczymy jakieś wykopaliska archeologiczne, a już teraz zobaczyć możemy m.in. starożytny amfiteatr umiejscowiony na zboczu jednego ze wzgórz. 
Plovdiv to duży ośrodek handlowy, ale też kulturalny. Za dwa lata będzie jedną z Europejskich Stolic Kultury, do czego miasto przygotowuje się już teraz.
Plovdiw warto odwiedzić, ale jeśli chcemy żeby przyśpieszone tętno niwelowało dyskomfort związany z niskimi temperaturami, pojedźmy do Wielkiego Tyrnowa.


 Miasto też położone jest na wzgórzach, na pierwszy rzut oka - niezliczonych. Wielkie Tyrnowo leży na zboczach Starej Płaniny (to też góry, może kiedyś będzie okazja, żeby napisać o nich więcej), a jego położenie wymusiło dość niezwykłą, bardzo ciasną zabudowę - można odnieść wrażenie że domy są zbudowane jeden nad drugim.


Wielkie Tyrnowo, jak przystało na historyczną stolicę Bułgarii, może pochwalić się historyczną siedzibą bułgarskich królów o nazwie Carewec. Jeśli ktoś chciałby zainteresować się historią Bułgarii (a jest to historia pełna zwrotów akcji, wojen, Turków, otruć i wielkich uniesień narodowych), dobrze zacząć właśnie od Wielkiego Tyrnowa.



3. Samotnie nad Morzem Czarnym
Męczą Cię tłumy na plaży? Zimą nawet w najpopularniejszych kurortach Bułgarii Ci to nie grozi. Jeśli chcesz pospacerować uliczkami antycznego miasta Nesebyr i poczuć, że jesteś tutaj absolutnie sam, nie ma problemu - zapraszamy zimą. Jeśli chcesz zobaczyć jak wyglądają kurorty, kiedy wszystkie knajpy mówią "zapraszamy w czerwcu" - nie ma problemu. Odpoczniesz niczym w najdzikszych Bieszczadach, a dodatkowo twoje zszargane życiem nerwy będą koiły fale Morza Czarnego, leniwie dobijające do długich, piaszczystych plaż. 

Bywają też takie chwile, choć jest ich niewiele, w których złote piastki Słonecznego Brzegu mieszają się z białym śniegiem. Kiedy już nastąpi taka chwila (nad polskim Bałtykiem jest ich znacznie więcej, o czym pisaliśmy TUTAJ), warto przystanąć, popatrzeć na zachód słońca, a kiedy to już zajdzie, szybko uciekać do jeden z nielicznych otwartych knajp, żeby swoje zmrożone ciało ogrzać lokalną rakiją, ostrą czorbą, albo paprykami faszerowanymi białym serem.
To zdjęcie zrobił Mariusz z portalu onlybulgaria.eu, jeden z naszych przewodników po zimowych odstępach kraju Traków.

4. Bansko - takie Alpy, tylko że fajne (i na każdą kieszeń)
Nie byłem w Alpach zimą, ale znam kogoś kto był i opowiedział mi to i owo. Jeśli to prawda, to Bansko jest tak samo dobre do uprawiania narciarstwa, ale znacznie tańsze i z nutką szaleństwa. Bo nikogo tu nie dziwi impreza na środku ulicy, a koncerty Alexa w Amigo's Pub grane w sezonie zimowym codziennie,  sprawiają, że endorfiny, które dostały się do naszych ciał po wysiłku na stoku, mogą wrócić wieczorem, czy tam późną nocą. Oto dowód: 



A samo Bansko? To stare miasteczko z ładną starówką, ale przede wszystkim z obłędnym ośrodkiem narciarskim.
Banko leży w górach Pirin, a tam w oddali widać z kolei pasmo Riła, z najwyższym szczytem Bałkanów - Musałą (2995 m). Trochę kusi, żeby tam wrócić...
W samym ośrodku narciarskim jest 45 km tras, od najłatwiejszych do najtrudniejszych, a sezon narciarski trwa tam czasem do maja. Majówka na nartach? Weź Jedź do Bułgarii!

5. Monastyry spowite śniegiem
Kiedy już odwiedzimy Bułgarię, warto zajrzeć do jednego z przepięknych monastyrów. W Rodopach, gdzieś pomiędzy górami kryje się nieśmiało Monastyr Baczkowski, od nazwy wioski w której leży - Baczkowo.
Monastyr został założony w XI wieku przez dowódcę wojsk bizantyjskich, bo tak - w tamtym czasie Bułgaria, która w swojej historii wyjątkowo często była najeżdżana i zajmowana przez obce wojska, akurat wtedy znajdowała się pod panowaniem Bizancjum.
Latem monastyr odwiedzany jest przez tłumy turystów, zimą jest ich trochę mniej. Właśnie dlatego mieliśmy na tyle szczęścia, że po monastyrze oprowadził nas pop Michał, który opowiedział nam nie tylko o samym monastyrze, ale też o sobie. Odkąd dobre kilkadziesiąt lat temu miał wizję archanioła Michała właśnie, postanowił oddać się służbie Bogu i od tego czasu przebywa w baczkowskim monastyrze.
Oprócz Monastyru Baczkowskiego, w Bułgarii jest jeszcze kilkanaście wartych zobaczenia klasztorów prawosławnych, a najsłynniejszy znajduje się we wspomnianych już górach Riła. Tak, Bułgaria to nie tylko słońce, plaże i wysokie góry. To także historia przez duże H. Jest z czego wybierać, a my na pewno postaramy się wrócić jeszcze do tego pełnego dobrej kuchni, gościnnych ludzi i nieoczywistego piękna.



2 komentarze