Prievaly znaczy Pivovar Sandorf

czwartek, 25 sierpnia 2016
data:post.title
Prievaly to malutkie słowackie miasteczko, jak to na Słowacji bywa, gdzieś tam na końcu świata. Pewnie w ogóle nie wiedzielibyśmy o jego istnieniu, jeśli nie powstałby tam niewielki, acz urokliwy i swojski browar Sandorf. To dla niego warto nadłożyć trochę drogi i wjechać do miejscowości, która kręci się wokół lokalnego piwowara.
Od razu zdradzimy, że warto poszukać trochę Prieval na mapie Słowacji (dla ułatwienia dodamy, że znajdują się w regionie Dolne Poważne, które opisywaliśmy już tutaj). Delikatnie rzecz ujmując, nie jest to metropolia, ale ma najważniejsze elementy, których potrzeba do życia, a więc sklep, parking,  pomnik wspominający wojnę, no i browar. Ten ostatni w dodatku na całkiem niezłym poziomie (sklepu nie sprawdzaliśmy, parking taki sobie, pomnik - epicki).
Sandorf to browar w dość uroczy sposób łączący lokalną spelunkę (broń Boże, to nie obelga) i elegancki browar restauracyjny. Z jednej strony można wejść właśnie do knajpki, z drugiej strony jest hotel ze spa, też serwujący browar (dla wymagających piwoszy, ekstra oferta - prawdziwa kąpiel w piwie). Z wiadomych przyczyn wybraliśmy wariant nr. 1. Luksus nie dla nas, wolimy swojskie podejście do sprawy, a o takie w browarze Sandorf wyjątkowo łatwo.
W browarze spróbujemy przynajmniej trzech rodzajów piwa - jasnej 11, ciemnej 14 i miodowej 12. Czasem ponoć bywa więcej, ale to zależy już od dobroci miejscowego piwowara. My wpadliśmy do Sandorfu w sobotę wieczorem, zatem dobroć piwowara była już dość poważnie rozcieńczona złocistym trunkiem. W każdym razie z browarem Sandorf jest tak: piwo jest naprawdę dobre, lokalni goście nawet przypominają bywalców knajpy w Hukvaldach (dla przypomnienia, czytaj tutaj), my jakoś nie złapaliśmy z nimi tak dobrego kontaktu, jak z Morawianami, ale wierzymy, że można. Wszystko jest więc jak najbardziej w porządku, choć z jakiegoś powodu, pisząc te słowa, nie piejemy z zachwytu, jak już nam się zdarzało. Co nie znaczy, że nie warto. Bo warto. Weź Jedź!
A oto wspomniany pomnik - taka pieta, acz z żołnierzami, radzieckimi. Zdjęcie rozmyte, bo po wizycie w Sandorfie. Przywiązanie Słowaków do pomników II wojny i ich sowieckich "wyzwolicieli" - bezcenne i na osobny temat.

Kogo zabralibyśmy do piwowaru Sandorf? Kogoś kto nie boi się przejechać dzikich odmętów słowackich bezdroży i lasów, mijając przy okazji jeziora i odludzia, żeby tylko napić się świetnego piwa.

I jeszcze namiary: 
Sandorf, Prievaly 79
906 34 Prievaly

Prześlij komentarz