Na gorąco dzień 3: Split, Dubrownik, wodospady i kradzież samochodu

środa, 11 maja 2016
data:post.title
Trzeci dzień w drodze, zresztą dzień wyjątkowo ciekawy.  Były piękne chorwackie miasteczka, wodospady, że czacha dymi i bezczelne porwanie samochodu przez renegacką, chorwacką policję w Szybeniku. Ale po kolei.

Wodospady Kravica to alternatywa dla świeckich podróżników, odwiedzających okolice bośniackiego Medjugorie. Najpiękniejszy kawałek przyrody, który udało nam się zobaczyć od dawna, zapierające dech w piersiach wodospady i lodowata woda. Nogi zamoczone (u tych słabych duchem), widmo hipotermii (u tych, którzy ośmielili się zanurzyć), niedosyt pozostał.

To zdjęcie pokazuje biuro policji drogowej w Szybeniku. Po tym, jak niewinnie zostawiliśmy samochód na nie do końca poprawnym miejscu parkingowym, po powrocie na miejsce nie zastaliśmy ukochanego Lanosa. Przyjaźnie nastawiony Chorwat pijący nieopodal kawę (jak się okazuje - były policjant),  szybko przekazał nam informację: Policja ukradła wasz samochód. Możecie odebrać go na policyjnym parkingu. Naturalnie samochód miejscowych, który zaparkowany jeszcze bardziej niepoprawnie zachęcił nas do naruszenia prawa na lawetę nie trafił.  Po zamówieniu taksówki, zapłaceniu wszystkich mandatów i kar umownych, samochód odzyskaliśmy. Koszt: 550 kun.  Efekt: nienawiść do Szybenika. Go to hell Szybenik, go to hell.

Znacznie lepsze wrażenie zrobił na nas Split. Nie dość, że nikt nie odholował nam samochodu, to w dodatku najedliśmy się świeżymi owocami i serami, zobaczyliśmy Pałac Dioklecjana i spędziliśmy miły (choć nieco zakłócony niemiłym zapachem) czas w tamtejszym porcie.

Zwiedziliśmy też King's Landing (niegdyś zwane Dubrownikiem). Nocą wygląda pięknie, niczym Jerozolima, tyle że jest czyściej i mniej osób próbuje sprzedać Ci niepotrzebną bluzę, którą i tak kupisz, a na samym końcu uznasz, że w sumie zrobiłeś dobry interes (nie,  nie zrobiłeś). Dubrownik jest piękny, wrócimy tam!

Prześlij komentarz