Na gorąco dzień 2: Słowenia i wjazd do Chorwacji

środa, 11 maja 2016
data:post.title
Po bardzo intensywnym dniu naszego bałkańskiego road tripa trafiliśmy do Ljubljany - stolicy Słowenii. Właśnie tutaj spędziliśmy przedpołudnie, zapoznając się nieco z tym niewielkim jak na stolicę miastem, spokojnym, niezatłoczonym i niezakorkowanym. Pierwsze wrażenie jest komplementem największym jakie może miasto u nas zdobyć (oprócz nazwania go nową Sighisoarą) - "tu musi fajnie się mieszkać". 
Ljubljana to naprawdę spokojne miasteczko. Może przez to, że rowerzystów w centrum jest znacznie więcej niż samochodów. Może przez to, że wolno stojące wody rzeki Ljubljanicy zachęcają do zwolnienia znacznie skuteczniej niż głos Krzysztofa Holowczyca w popularnej nawigacji. 

My też postanowiliśmy skorzystać z uroków zwiedzania miasta rowerem. (To nasza milionowa próba wypożyczenia roweru podczas naszej krótkiej historii podróżowania, w dodatku milionowa nieudana). Niestety, w miejskiej wypożyczalni znaleźliśmy tylko jeden rower, a jako że było nas czworo, postanowiliśmy porzucić na chwilkę zalecenie "Weź Jedź" na rzecz "Weź Idź". Poszliśmy, zwiedziliśmy i wyjechaliśmy, żeby zobaczyć jeszcze trochę Słowenii w drodze na Chorwację.

Trudno było nam opuścić Słowenię, bo oglądać jest tu co. Na zdjęciu zamek, taki pod skałą, w otoczeniu nie najbrzydszych gór. Zwiedzać jest tu co (opiszemy to w sposób bardziej szczegółowy już niedługo), ale plan nas goni i musimy udać się nad Adriatyk. 
Od razu poczuliśmy, że jednak życie nie znosi próżni. Po opuszczeniu Słowenii, która zrobiła na nas wrażenie tak duże, że nawet najlepsza aplikacja do prawienia komplementów zawiesiłaby się na najwydajniejszym Androidzie, przyszedł czas na Chorwację. W drodze do naszego celu - Szybeniku, mogliśmy oglądać takie oto widoki, które skutecznie ocierały nam łzy płynące z powodu faktu opuszczenia Słowenii. 

Dojechaliśmy do Szybenika i po noclegu jedziemy dalej na południe, aż do czarnogórskiego Kotoru. Trzymajcie kciuki, trasy są kręte a przepaście wysokie. 

Prześlij komentarz