ŽiWELL: Pieszczany leczą też piwem (photostory z ozdrowienia; prawie jak w Bravo)

poniedziałek, 25 kwietnia 2016
data:post.title
Pieszczany to jedno z najbardziej znanych słowackich uzdrowisk. Oprócz wód leczniczych, które potrafią postawić na nogi niejednego kuracjusza (o czym możecie przeczytać więcej TUTAJ), Pieszczany oferują też leczenie nieco bardziej przyjemne - w Pieszczańskim minibrowarze (Piešťanský pivovar). Jeśli jesteś fanem/ką raczej takiego sposobu uzdrawiania ciała i duszy Weź Jedź, Pieszczany Cię nie zawiodą.

W naszym przypadku browar pieszczański pomógł zmóc dotkliwe objawy niewyraźnego widzenia (tu stopniową poprawę widać wyraźnie na niewyraźnych zdjęciach). Z razu jednak obawialiśmy się, że tutejsza terapia może nam nie wyjść na zdrowie. W drodze do browaru zaczęliśmy dostrzegać początki choroby geo-lokacyjnej. Jadąc w nocy, po parkowej drodze, tuż obok leniwie przepływającego Wagu, po pokonaniu kolejnego wyboju i otoczeni jedynie przez posępne drzewa zaczęliśmy wątpić w bezbłędność nawigacji. Zamiast jednak spodziewanego apelu o  porzuceniu wszelkiej nadziei, na końcu tej leśnej wędrówki ujrzeliśmy logo browaru. Już to logo, dumnie powiewające na ścianie, pozwala dostrzec, że Pieszczański Pivovar to produkt przemyślany.

Przemyślany i kompletny. Całkiem zgrabnie łączy w sobie tradycje Słowackiej hospody z nowoczesną architekturą. Duże przeszklone powierzchnie umożliwiają żonom szybsze odnalezienie mężów, którzy zagubili się kilka dni temu na krótkich spacerach z psem (w wersjach dla kolegów: "zaginęli w akcji"). Dodatkowo, potencjalni klienci mogą błyskawicznie ocenić poziom nasycenia przestrzeni lokalu i zdecydować czy wygodniej będzie im zakupić piwo w butelce i wypić je nad brzegiem pobliskiej rzeki. 

To już wnętrze browaru. Gustowne pustaki i surowe drewno. Szczegóły ukryte przed wzrokiem czytelników przez błyskawicznie rozwijające się objawy pomroczności przedpiwnej. Dwa poziomy, fantastyczne oświetlenie, stylowe ozdoby a nade wszystko dyskretny mop w kącie, nie pozostawiają złudzeń. Tu dzieje się magia, a czasem trzeba po niej posprzątać. W głębi, na tle rozmytych tanków - piwowarzy. Poglądowa analiza uczesania sugerowała, że posmak piwa może być nieco metaliczny. Ubiór mistrzów mówił wyraźnie by nie spodziewać się fajerwerków. Ale nie szata czy fryzura czyni piwowara. Charakterystyczny profil nie pozostawia wątpliwości. Miejscowy ZiWell to świetne piwo, któremu nie sposób się oprzeć.


Elementem kompletności pieszczańskiego piwowaru jest także sama nazwa tutejszego napoju. ZiWell to (przynajmniej w naszej interpretacji) urocza gra słów. Czytelnikom ćwiczonym bardziej w rozumienie Słowackiego na "Kordianie", raczej niż słowackiego na Kollarze (to taki słowacki Słowacki) podpowiadamy: ZiWell to "Żyj dobrze!". Jak wyraźnie napisano na ścianie widocznej na tym nader niewyraźnym zdjęciu: "Życie jest zbyt krótkie, by pić kiepskie piwo...". O ile napis na ścianie wykonany jest kredą, to smak piwa wskazuje, że tę zasadę piwowarzy mają wyrytą w sercach szczerym złotem. Na kolejnym zdjęciu będziecie mogli dostrzec jak tutejsze piwo ratuje nasze wycieńczone czekaniem organizmy i dokonuje cudownego ozdrowienia ostrości zdjęć.


Panie i Panowie, witajcie w full HD. Koniec czekania, koniec rozmytych kątów. Teraz ostro. Przed Wami miejscowe ślicznotki: 11, 12, 13 i 14. I nie jest to cytat z zeznań w sprawie pewnego znanego reżysera, ale lista miejscowych piw. Wszystkie pyszne. Leczą wszystko. Wszystko. Każde jedno warte by Wziąć Jechać. Przy tym na tyle pochłaniające, że na żadnym ze zdjęć nie widać serwowanego tu jedzenia. A burgery (ponownie flirt z nowoczesnością, ponownie bardzo udany) podawane w tym lokalu - palce lizać!

Zdjęć jedzenia nie pokażemy także z szacunku dla pasji tutejszych piwowarów. Nie wątpimy, że jedzenie to udany, ale tylko dodatek, a w swych sercach noszą również i to credo: "Chleb jest do życia niezbędny, piwo to samo życie" (przekład nader poetycki, inspirowany Die hard - Szklaną pułapaką). Nie jesteśmy pewni, czy mają w sercu również wyryte menu widoczne po lewej. Ale intepretujemy to tak, że rzeczy najważniejsze zapisują prosto. Czarno na białym. I trzymają się ich mocno. Weź jedź! Przekonaj się na własnej skórze z czego Ciebie wyleczy pieszczański piwowar, a historią swego uzdrowienia podziel się w komentarzach :)

PS. Kogo zaprosilibyśmy do browaru w Pieszczanach? Każdego, kto nie do końca wierzy w tradycyjne metody leczenia uzdrowiskowego i razem z nami chciałby nieco inaczej spędzić czas w sanatorium. 

PS. 2. I jeszcze namiary: 
Piešťanský pivovar
Rekreačná 3, 921 01 Piešťany


3 komentarze

  1. Tylko o piwie? Nic innego tam niema?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne że nie, nieco szerzej opisaliśmy Pieszczany w poście dotyczącym regionu Dolnego Poważa, który znajduje się tutaj: http://www.wezjedz.pl/2016/04/dolne-powaze-kiebasa-uzdrowisko-i.html Zachęcam do lektury, choć przyznaję, że w Pieszczanach spędziliśmy znacznie mniej czasu, niż byśmy chcieli.

      Usuń
  2. Tylko o piwie? Nic innego tam niema?

    OdpowiedzUsuń