Minipivovar Vŕšky: browar z widokiem że palce lizać

niedziela, 10 kwietnia 2016
data:post.title
Zapraszamy do Terchovej. Nie tylko dla gór i zbójnickiej legendy Janosika. W tej dużej słowackiej wsi znajduje się też ciekawy browar restauracyjny. Weź jedź i spróbuj!

Terchovą już kiedyś odwiedziliśmy. Przejechaliśmy przez centrum, u stóp Janosika kontestowaliśmy nierówności społeczne, zachwycaliśmy się górami. (TUTAJ OBSZERNA RELACJA). Jednak wtedy, jako początkujący blogerzy przemierzający szlaki na południe od Polski, nie uświadamialiśmy sobie jeszcze naszej misji nr. 2 - brewsploracji Czech i Słowacji. Teraz, gdy postanowiliśmy sprawdzić dla Was (i odrobinę dla siebie, bo bogiem a prawdą to całkiem przyjemne zajęcie; ponoć Syzyf prosił o przeniesienie) czeskie i słowackie browary, musieliśmy do Terchovej wrócić. 
Tamtejszy pivovar nie był na liście naszych priorytetów przy pierwszej wizycie, nadszedł czas by to nadrobić.


Przyjemnie było powrócić w znajome strony, jeszce raz ujrzeć fasadę kościoła górującego nad wioską, a w tle szczyty Małej Fatry górujące nad tym wszystkiem. Im dalej patrzeć tym perspektywa jakoś bardziej ludzka. Wieś otoczona górami to dobry cel na krótką podróż na Słowację - znajduje się blisko granicy, więc możesz po prostu wziąć i jechać.

Kiedy dotarliśmy na miejsce i zaparkowaliśmy pod tym (prawdopodobnie) najwyżej położonym browarem restauracyjnym na Słowacji, już sam widok zaostrzył nam piwne apetyty. Zaciągnąć piany w takich okolicznościach przyrody to sama słodycz, oczywiście dobrze zbilansowana goryczką.

Zachowując pozory dostojeństwa udaliśmy się do drzwi browaru, po drodze niecierpliwie przebierając nogami. Lokal znajduje się w dużym kompleksie hotelowym, złożonym z kilkudziesięciu domków wypoczynkowych, z restauracją (tak, tam właśnie idziemy) i mnóstwem atrakcji, podobno dla całej rodziny.

Dla tej części, zainteresowanej rozrywką związaną z browarnictwem, restauracja proponuje kilka rodzajów robionego na miejscu piwa, ze sztandarową tutaj jasną 11% i ciemną 13%. Mamy niejasne wrażenie, że piwo w tym miejscu jest tylko uzupełnieniem oferty turystycznej, a nie produktem wytwarzanej z pasji godnej mistrza z Hukvald (tak, ciągle polecamy Hukvaldy!), ale przyznajmy - lepiej taka atrakcja, niż kolejne parki dinozaurów.

Zresztą panie na recepcji nie były najlepiej zorientowane sytuacją browarnictwa w Terchovej. Kiedy zapytaliśmy, czy możemy zobaczyć browar, kadzie i resztę aparatury, stwierdziły zgodnie, że są ukryte i nie można tam wejść. Kiedy "zabłądziliśmy", okazało się, że kadzie są na widoku i wystarczy tylko obejść budynek głównej restauracji. Mamy nadzieję, że to wina nienajlepszego jeszcze w naszym wykonaniu  języka słowackiego. (Uczymy się szybko, drugim razem nie wybaczymy).
Samo piwo - przyzwoite, taka mocna czwórka (w skali szkolnej rzecz jasna). Niestety podawane w kuflach 0,4 litra, co sprawia że za ciężkie euro wypijemy tutaj mniej, niż w innych słowackich browarach. Ale rozumiemy, widok też ma swoją cenę.

A na koniec jedzenie. W dwóch słowach: jest wypas! Bryndzowe holuszki z pikantną kiełbasą i całkiem inne holuszki zapiekane w żółtym serze - palce lizać to mało, niestety łokci się nie da. Z pewnością tutejsze holuszki awansują do ścisłej czołówki naszego prywatnego rankingu tego najwybitniejszego i najdoskonalszego słowackiego dania (to będzie artykuł, szykuj się Magdo G.). A zakładając, że reszta kuchni równa do ich poziomu z kamienną twarzą Strasburgera wyłączamy autokorektę by popełnić następujący potworek językowy: Weź jedź i weź jedz!

I na koniec: Kogo zabralibyśmy do Minipivovar Vŕšky? Kogoś z kim można byłoby się zamknąć na kilka dni i rozkoszować niezłym piwem i doskonałym żarciem w ciszy spokoju i wśród pięknych widoków. Ten ktoś przy okazji nie mógłby planować budżetowej podróży, bo widzieliśmy już na Słowacji tańsze miejsca.

I teraz naprawdę na koniec, namiary:
Minipivovar Vŕšky
Vŕšky 2387
013 06 Terchová
Slovenská republika

Prześlij komentarz