Główny Szlak Beskidzki 1: Beskid Śląski, cz. 1 (Ustroń-Równica-Czantoria-Stożek-Przełęcz Kubalonka)

poniedziałek, 25 kwietnia 2016
data:post.title
Główny Szlaku Beskidzki, witaj! Czas ruszyć, skoro już powiedziało się "A" to powiemy i "B" (z nadzieją, że i na "Z" starczy nam sił). Ruszamy GSB, a za punkt wyjścia wybraliśmy oczywiście Ustroń. (Inne punkty początkowe odpadły w przedbiegach - w wieku dojrzałym skłaniamy się do opinii, że Atlantyda raczej nie istnieje, a z Nowej Zelandii jednak trochę zbyt daleko.)
Ustroń-Równica-Ustroń Polana (8,5 km km, 3 h)
Fajne podejście na sam początek. Czerwony szlak zaczyna się w centrum Ustronia, przy dworcu PKP, żeby zacząć podejście trzeba najpierw wejść na Zawodzie, dopiero za jego granicami otwiera się to co tygrysy lubią w górach najlepiej - beskidzki las (asfalt przechodzący w majestatyczną ścianę drzew, niemalże gościnnie otwarta brama z liści, symboliczne wejście do lepszego świata). Podejście wymagające nieco więcej niż szczątkowych form kondycji, mimo pomocy respiratorów z filtrem, obyło się bez zawału. Momentami całkiem stromo, ale jeśli ktoś chciałby zacząć łażenie po górach, to bardzo dobry początek. Na szczycie znajduje się schronisko PTTK, choć nie należy do tych, do których chętnie się wraca, co wynika z charakteru samej Równicy. 


Jako, że prawie na sam szczyt można dojechać drogą asfaltową, Równica jest pełna ludzi, a przy okazji całej masy kiczu, z jakimś dziwnym parkiem, z rollercoasterem, kinem "ileśtamD". Generalnie: knajpa na knajpie, jakieś sklepiki, mnóstwo szitu - jeśli ktoś szuka ciszy i spokoju, znajdzie go na szlaku, ze szczytu powinien szybko uciekać. No właśnie - zejście do Ustronia Polany: trochę asfaltem, trochę szlakiem. Niestety trzeba też przespacerować się spory odcinek asfaltem przez Jaszowiec, to jakieś 2 km mało atrakcyjnego marszu, ale później (jak tylko uda nam się przejść przez dwupasmówkę) docieramy pod Czantorię.

I malownicze zejście w kierunku Polany, aż chce się pobiec i poczuć na dłoniach złociste krople rosy.

Ustroń Polana-Czantoria-Soszów (8,5 km, 3:40 h)
Piękna trasa polsko-czeską granicą. Wejście z Polany na Czantorię to największe wyzwanie tej wycieczki, kiedy już osiągniemy 995 m.n.p.m. przechylenia przestaną się dawać we znaki. Droga prowadzi wysokim lasem a w jego gęstych zaroślach możemy spotkać sarny, zające i gadzinę rozmaitą. Możliwość podejrzenia dzikich zwierząt na szlaku to najlepsza nagroda za wędrówkę w ciszy. Czasem warto odpuścić sobie nucenie Eye of the tiger. W tym odcinku za najtrudniejsze uchodzi strome zejście z Czantorii na Przełęcz Beskidek. A skoro już jesteśmy na Czantorii, możemy odbić nieco ze szlaku czerwonego, żeby przejść na czeską stronę i skorzystać z tamtejszego schroniska (czeski Radegast pomoże nam w dalszej wędrówce). 


Zresztą granica będzie nam jeszcze chwilę towarzyszyła, nie bez podstawy Wincenty Pol pisał kiedyś: "Beskidzie graniczny! Beskidzie zielony!/Od Boga pomiędzy narody rzucony!"


Soszów-Stożek-Kubalonka (11,9 km, 2:44h)
Lekka, łatwa i przyjemna trasa, ciągle wzdłuż granicy polsko-czeskiej. Warto zwrócić uwagę na piękne widoki czeskich Beskidów. Jedynie krótkie podejście na Stożek nie należy do najłatwiejszych, oprócz tego trasa wiedzie raczej niewielkimi przechyleniami. Po drodze mijamy schronisko na Stożku - najstarsze w Beskidzie Śląskim. Dla samej tutejszej kuchni warto wejść do środka. Dalsza trasa jest tak, po górsku, najzwyczajniej przyjemna. Wiedzie wśród rozśpiewanych ptactwem (czasami może nawet drobiem) lasów, miejscami, w okresie deszczowym trzeba omijać szerokie kałuże z których toni traszki i żaby przyglądają się nam z wyrzutem. Na każdym kroku czuje się tu bogactwo przyrody. 


"Ktoś powiedział, że Tatry to gotyk, Beskidy zaś – barok. Ów barok widzimy nie tylko w kształcie Beskidów, lecz spotkać go można na całej tej ziemi. Skądkolwiek na nią spojrzeć, płynie w miękkich – falistych – łagodnych liniach, i płynie, zdawałoby się na skraj świata". Gustaw Morcinek
W towarzystwie tych miękkich i łagodnych linii dochodzimy do przełęczy Kubalonka, która jest finałem naszego pierwszego dnia spędzonego na Głównym Szlaku Beskidzkim.  

Na koniec kilka danych technicznych i mapka.                          

Dystans: 28,9 km

Średni czas przejścia: 9-10 godzin


Mapa przejścia wygląda co najmniej tak:



Szczyty: Równica - 884 m.n.p.m.
             Czantoria - 995 m.n.p.m.
             Soszów - 884 m.n.p.m.
             Stożek - 978 m.n.p.m.
             Kiczory - 989 m.n.p.m.
             ... no i Kubalonka - 761

Suma przewyższeń: 1655 m
Suma obniżeń: 1252 m

Trzy schroniska PTTK: Równica, Soszów, Stożek. Schronisko na Czantorii, jest już po czeskiej stronie i poza kanonicznym GSB, my niestety je omijamy, ale zachęcamy do odwiedzin tego gościnnego lokalu.


KRÓTKIE PODSUMOWANIE:
Przebyte: 28,7 km
Do końca szlaku zostało: 467,1 km.
Za nami trochę ponad 5 procent trasy GSB.

Prześlij komentarz