Bogumin: Przyczajony ŽABÁK ukryty smak

piątek, 18 marca 2016
data:post.title
Jadąc Autostradą Bursztynową na południe, Bogumin jest pierwszym miastem po czeskiej stronie granicy. Jak sama nazwa wskazuje drogą tą jeździ się w zasadzie tylko po to by napić się piwa (nie wydaje nam się by w tych czasach ktoś jeszcze handlował bursztynem, chyba tylko prawdziwi fani "Parku jurajskiego" i eleganckie kobiety po 120 roku życia). Jeśli tylko nie miniemy niepozornego zjazdu z autostrady napicie się bursztynowego trunku w Boguminie jest proste, jak pragnienia kandydatek na Miss Universum. Garść koron otworzy przed nami podwoje każdej z tutejszych piwiarni. Warto jednak zadać sobie nieco trudu i pokusić się o zdobycie odznaki "nawigacja po Czesku" (to akurat trywialna umiejętność nie jest - po rozpadzie Czechosłowacji domom po obu stronach granicy pozostała nadal podwójna numeracja) i odszukać minipivovar Skreconsky zabak.


Z miejsca ostrzegamy tych, którzy oczekują, że znajdą tu klasyczną hospodę z uśmiechniętą szynkarką, pieśniami o pozornie zrozumiałych tekstach i możliwością palenia w lokalu (w Czechach rewolucja po-nikotynowa to ciągle pieśń przyszłości, niech wiedzą o tym wszyscy którzy tęsknią za dymkiem przy piwie). By oszczędzić Wam niedoczekania wyjaśniamy - Zabak to sklep rzemieślniczy, przyczajony gdzieś w piwnicy prywatnego domu przy ulicy Błotniej (ul. Blatna 554).

Ukryty w piwnicy prywatnego domu Zabak to pivovar w czystej postaci. Produkt amatorów dla amatorów. W obu przypadkach w najlepszym, chociaż odmiennym tego słowa znaczeniu. Właścicielom tak dobrze wychodziło warzenie piwa w warunkach domowych, że postanowili się swoim talentem podzielić ze światem. I słusznie. Bo powstaje tu piwo, którego każdy powinien spróbować.

By wyjść idei dzielenia się talentami naprzeciw oczekiwaniom lokalnej społeczności, tutejszy pivovar chętnie pozwala próbować swoich trunków, a że oferta jest bogata to nawet bardzo oszczędni piwosze mogą się nieźle sprawić metodą "na niezdecydowanego acz wymagającego klienta". Oczywiście nie zachęcamy do takiej postawy. Pomijając marksistowskie fundamenty wymiany społecznej i postkapitalistyczne uwarunkowania mikroprzedsiębiorczości, warto poczuć pełny bukiet w uczciwej proporcji bez przejażdżki na karuzeli smaków.

Domowe korzenie Boguminskich piwowarów zostały na swoim miejscu. Widać to nie tylko w niewymuszonej i szczerej gościnności (jeśli sklep jest akurat zamknięty zawsze można zadzwonić pod podany numer telefonu, tutaj każdy jest Sprite - pragnienie nie ma szans), ale i w nadal kameralnej i partyzancko-piwnicznej formie działalności. Zabak to browar ukryty, kameralny i absolutnie niekomercyjny. Absolutnie również warty odnalezienia. Weź jedź!

Kogo zaprosilibyśmy na bogumińskiego Zabaka? Każdego, kto wie że sklep po czesku to po polsku piwnica. Choć nie - w Zabaku wchodzimy do piwnicy w której jest sklep, więc to bez znaczenia. Do Zabaka zaprosilibyśmy każdego,  kto nie musi siedzieć w hospodzie, żeby napić się wyśmienitego piwa i słowo "plener" nie jest mu obce.

Prześlij komentarz