Skarb ukryty: Pivovarek Morava

niedziela, 28 lutego 2016
data:post.title

MORAVA, FRYDEK-MISTEK

Naszą wędrówkę piwnym szlakiem zaczynamy od browaru Morava, a przyznać trzeba od razu, że początek był to niezwykle udany. Życzylibyśmy sobie i Wam samych takich początków.

Pivovar Morawa to młodziutki, ale ambitny browar restauracyjny, w południowo zachodniej, morawskiej części Frydka Mistka. O mieście pisaliśmy TUTAJ (WEŹ KLIKNIJ).

Mimo, że browar istnieje dopiero od 2013 roku tutejsi piwowarzy nie marnują czasu. Ich wyroby zdążyły już zdobyć zasłużoną sławę nie tylko wśród odwiedzających go mieszkańców Frydka-Mistka. Weź jedź by stać się kolejnym piewcą piwa Morava! Nie pożałujesz.

Browar znajduje się w restauracji Satlava, pośrodku dużego osiedla mieszkalnego. Jest ukryty tak dobrze, że gdy nawigacja prowadziła nas do celu, kilka razy zdarzyło nam się zwątpić w możliwości sygnału GPS. Ale to cel podróży, do którego zdecydowanie warto dotrzeć. Swoją drogą to chyba marzenie każdego dewelopera - wybudować osiedle z browarem pośrodku. Wartość inwestycji: plus sto procent, w stabilnych frankach szwajcarskich.

Kadzie znajdujące się w odkrytej części restauracji dają możliwość, by na bieżąco obserwować pracę miejscowego piwowara. Można tu również obejrzeć i powąchać surowe składniki, chmiel i słód, a także lepiej zrozumieć sam proces warzenia piwa, wymalowany na ścianach lokalu.

Popatrzcie tylko na to zdjęcie. Ile w nim historii, ciężkiej pracy i radości. Jak tu nie oddać się wspólnemu biesiadowaniu, kiedy widzimy, że ludzie dobrej roboty od lat ufają Satlavie. Zdjęcia współczesne, na których goście piją piwo Morava nie są prezentowane publicznie. Ze względu na niewiarygodny wręcz poziom szczęśliwości, każdy kto nie miał okazji zaznać tutejszych smaków, odruchowo uważa je za podkręcone w Photoshopie. 

Browar na bieżąco oferuje kilka rodzajów piwa, w tym nasz faworyt (zdecydowanie niespodziewany) - miodowa dwunastka. Choć nie przepadamy za piwami miodowymi, z doświadczenia wiedząc, że słodycz może zdominować smak, Morava to coś zupełnie innego. Piwne arcydzieło, kóre śmiało można nazwać złotą proporcją. Jesteśmy przekonani, że gdyby tylko Pitogaras mógł skosztować tutejszej dwunastki, nie marnowałby lat na szukaniu φ, doskonałość miałby przed sobą. Na marginesie cud produkcji idealnego piwa może tłumaczyć fakt, że czeska i słowacka nauka przyniosła światu więcej astronomów niż matematyków. Po piwie nie tylko chętniej patrzy się w gwiazdy, ale i łatwiej przyjąć odpowiednią pozycję.

No i jeszcze jedzenie. W restauracji Satlava zjeść można dobrze i umiarkowanie niedrogo. My akurat trafiliśmy na tradycyjny sezon "zabijaczkowy" w Czechach, więc mogliśmy spróbować świeżych lokalnych specjałów. Lepiej być nie mogło! Koniecznie zamówcie frytki (tak, tak, siła absolutnej klasyki). Nie tylko dlatego, że nazwa miasta zobowiązuje, ale przede wszystkim dlatego, że są to frytki nie do zapomnienia. W wielu kolejnych lokalach będziecie mieli bolesną świadomość, jakim  podłym substytutem raczą Was pośledniejsi kucharze. Cena poznania, którą warto ponieść.

Kogo zaprosilibyśmy do browaru Morava? Człowieka, z którym chcemy ubić ważny interes, a którego na potrzeby negocjacji trzeba wcześniej zmiękczyć świetnym piwem i jedzeniem. W sytuacji gdyby skutkiem koszmarnej karmy trafił się nam bezduszny, najedzony i kierujący, a do tego nieprzychylny partner w interesach, pozostaje zawsze jeszcze kręgielnia na tyłach lokalu. Albo się rozkula, albo może stać się ofiarą kolejnego, klasycznego wypadku przy podawaniu kuli.

A teraz namiary na browar, żebyście mogli znaleźć się w morawskiej rzeczywistości piwnej:

Pivovarek Morava
Jiřího Trnky 82, 
738 01 Frýdek-Místek, 
Czechy

Weź spróbuj! 

Prześlij komentarz