Pierwsze spotkanie, czyli kilka spojrzeń na Serbię

wtorek, 23 lutego 2016
data:post.title
Nie ukrywamy. Do Serbii przyjechaliśmy głównie dlatego, żeby wjechać później do Rumunii i pokonać słynny przełom Dunaju. Szybkie spojrzenie na Serbię było więc tylko pretekstem, ale z perspektywy czasu niezwykle udanym. Dzisiaj już wiemy, że do Serbii jeszcze zawitamy, podczas naszego "Road trip vol. 2" (więcej informacji już wkrótce), więc to dobry moment, żeby wrócić wspomnieniami do tego kraju, który miał być dla nas tylko tranzytem.

Spojrzenie 1: Gdzie są góry?
Do Serbii wjechaliśmy od północy, od strony Rumunii. Pierwsze zdanie wypowiedziane po przekroczeniu granicy, to właśnie: "Ej, a gdzie są góry?" Już wiemy - nie w tej części Serbii, w której  byliśmy. Północ jest zupełnie równinna, żeby cieszyć się górami, trzeba udać się na południe kraju. 

Spojrzenie 2: Hollywood wkracza!
Jedziemy, patrzymy, oczom nie wierzymy. Toż to Rocky Balboa! Pomnik boksera rozsławionego przez Stallone'a stoi sobie spokojnie pośrodku małego miasta Žitište w północnej Serbii. Okazało się, że to pomysł jednego z mieszkańców na ożywienie turystyki w miasteczku.

Kiedy przeczytaliśmy historię człowieka, który chciał, żeby jego ziomkowie zarabiali więcej na turystach, postanowiliśmy zainwestować w ten projekt. Niestety, w mieście nie znaleźliśmy ani jednej knajpy. Coś tu poszło nie tak. 

Spojrzenie 3: Irlandia, wszędzie Irlandia!
Mieszkańcy Serbii muszą kochać Irlandię i jej główny wytwór - czarne jak smoła piwo Guinness. Irlandzkich barów znaleźliśmy tutaj więcej niż barów mlecznych w centrum Krakowa. 

Irish puby znaleźliśmy bez problemu w Nowym Sadzie i w Belgradzie. Podejrzewamy, że bez wyjątku, lokale tego typu występują też w każdym jednym "adzie". Inna sprawa, że nie wszystkie prezentowały najwyższą irlandzką jakość i tylko w niektórych można było stracić zęby za ciepłe słowo pod adresem królowej czy Wielkiej Brytanii.


Spojrzenie 4: Zamki są niezłe
Widzieliśmy tylko dwa, ale oba dość imponujące. Tutaj - Novy Sad...
A tutaj Belgrad. Ten zaimponował nam mocno, a widzieliśmy go tylko w nocy, za to od strony rzeki.

Spojrzenie 4: Nocleg na wodzie
Jeden z najciekawszych noclegów na Bałkanach - na barce zacumowanej na Dunaju. Oprócz tego, że spaliśmy na barce, sam lokal jest godny polecenia, ze względu na miłego właściciela, niesamowity widok i pyszne śniadania w cenie - poszukajcie i rezerwujcie: San Art Hostel. Inna sprawa - Belgrad dobrze radzi sobie z wykorzystaniem rzeki i o żadnym odwracaniu się plecami do Dunaju nie ma tu mowy. Polskie miasta mogłyby się sporo nauczyć. Nie tracimy nadziei.

Spojrzenie 5: Obiad jak w "Lśnieniu"
Jest pewien na pozór niewinny i gościnny hotel nad Dunajem, w spokojnym miasteczku Golubac. Ponieważ pozory mylą, wiemy już, że w poprzednim zdaniu warto połączyć "nie" z odpowiednim epitetem. Gdybyśmy wiedzieli to wcześniej, bylibyśmy ubożsi o interesujące doświadczenie. Zatrzymaliśmy się, by zjeść coś przed długą trasą wzdłuż Dunaju i do dzisiaj wspominamy ten fakt z lekkim strachem. Kelner, z wąsem zapuszczonym odwrotnie proporcjonalnie do stanu zachowanych, niezłotych zębów, w jednej osobie właściciel hotelu, manager i być może seryjny morderca, podał nam obiad, ale nawet przez chwilę nie opuszczało nas wrażenie, że gdyby nas zabił, nikt w okolicy by się nie przejął, bo i tak nikogo tutaj nie było... Lśnienie to przy Golubacu wesołe miasteczko. Weź jedź, tylko pamiętaj, by powiadomić znajomych i rodzinę o swoich planach.

Spojrzenie 6: Dunaj rocks! 
Dunaj dominuje. Dunaj króluje nad okolicą. Pojechaliśmy do Żelaznych Wrót i choć żal nam, że nie zobaczyliśmy reszty kraju i wróciliśmy do Rumunii, to zawsze zostanie nam Dunaj. Zresztą o trasie nad Dunajem i o Żelaznych Wrotach napiszemy już wkrótce. To miejsce zasługuje na osobny post.

Piszemy dzisiaj o pierwszych wrażeniach z Serbii nieprzypadkowo, bo postanowiliśmy do niej wrócić i skonfrontować nasze pierwsze wrażenie z drugim, trzecim i kolejnym. Dzięki temu poznamy więcej Serbii, mamy zamiar zobaczyć góry, otrzeć się o kolejne niebezpieczeństwa życiowo-gastronomiczne i być może przekonać się, czy Serbowie faktyczne są najbardziej wojowniczym narodem Bałkanów. Zaczynamy planować! Jugosławio, oczekuj nas! 

Prześlij komentarz