Miasta Rumunii: Oradea

niedziela, 21 lutego 2016
data:post.title
Oradea to jedno z pierwszych miast, do które napotykamy po przekroczeniu granic Rumunii na południe od Debreczyna. To również ostatnie miasto, z tak silnie widocznymi wpływami monarchii austro-węgierskiej. To miasto, którego niesamowita starówka otoczona jest przez paskudne socjalistyczne bloczyska. Oradea pokazała nam jedno - nie sądź książki po okładce. Jeśli nie weszlibyśmy do centrum, a tylko przejechali przez to miasto, do dzisiaj hejtowalibyśmy Oradeę przy każdej możliwej okazji. Ale wjechaliśmy, przebiliśmy się przez bloki, i weszliśmy do innego świata. 


W Oradei socjalistyczne budownictwo wyłania się zza pięknych, pochodzących z czasów austro-węgierskich kamienic. To estetycznie trudne sąsiedztwo, charakterystyczne dla krajów Europy środkowej, sprawdza się równie dobrze co bliskość pięści i twarzy. Do czasu gdy Instagram opracuje filtr wycinający socrealizm, pozostaje zacisnąć zęby, lub ćwiczyć uniki.

Główna ulica starego miasta, reprezentacyjny deptak. I tutaj jeszcze możemy spotkać odrapane mury, współgrające z urodą secesyjnych budynków. +10 do naturalności.

Centrum miasta nie przeszło jeszcze generalnego remontu i (na szczęście) historyczne budynki można tu oglądać w całej palecie nawarstwionych przez wieki barw. 

Dawna świetność Oradei urzeka, podobnie jak jej (typowe dla Rumunii) zaniedbanie. Jest coś w tym mieście, co sprawia, że bohema artystyczna musi czuć się tu świetnie. 

I już dawno musiała, o czym świadczy chociażby powyższy pomnik. Ci panowie to kolejno, od lewej: Ady Endre, Juhasz Gyula, Dutka Akos i Emod Tamas - pisarze, poeci i ludzie kultury związani z Oradeą. Jeśli te nazwiska nic Wam nie mówią, żadna strata. Nie dość, że jest to dobra motywacja do lepszego poznania kultury Rumunii i Węgier, tak mocno na tych terenach ze sobą połączonych, (to wyzwanie ciągle przed nami;), to nadal możemy siąść na pustym krześle i zrobić sobie zdjęcie wśród bliżej nieznanych sław. 

Oradea to stolica regionu Kriszana, który dzisiaj znajduje się na terytorium dwóch państw - Rumunii i Węgier. O ile po stronie rumuńskiej to Oradea stała się ośrodkiem administracyjnym regionu, to na Węgrzech tą funkcję przejął sąsiedni Debreczyn. Tu majestatyczny ratusz nad brzegiem Szybkiego Kereszu.

Kriszana to okręg przez wielu zaliczany do Siedmiogrodu. Ścieżki tych regionów rozeszły się w XVII wieku, kiedy to Kriszana z rąk tureckich przeszła w panowanie Habsburgów i ci wcielili Kriszanę do Królestwa Węgierskiego.
Oradea swój dzisiejszy wygląd zawdzięcza głównie wiedeńskiemu architektowi Franzowi Hillebrandowi, który w XVIII wieku rozpoczął przebudowę miasta w stylu barokowym. Dzisiaj miasto odnawia się w stylu funduszounijnym.  Bogata wielowiekowa historia, dla wrażliwego oka niczym otwarta księga, znika pod bezwzględnie ujednolicającą warstwą nowych tynków.
Jak pokazują pokomunistyczne przedmieścia nie jest to pierwszy raz, kiedy władze starają się sprowadzić to bogate kulturowo miasto do wspólnego, niekoniecznie najlepszego, mianownika.
Mamy nadzieję, że różnorodność ocaleje, a póki co Oradea staje w jednym rzędzie z innymi miastami Rumunii, które warto odwiedzić zanim stracą swój czar. Weź jedź, czas ucieka! 

Prześlij komentarz