Top 5: najlepsze (naszym zdaniem) piosenki do auta!

środa, 13 stycznia 2016
data:post.title
Kiedy jedziemy w dłuższą trasę, długo negocjowany z pasażerami pendrive z muzyką jest nieocenianym kompanem podróży. Przedstawiamy listę pięciu piosenek, które podczas podróży sprawiły nam ogromną radość.

(Żeby listę ustalić, troszkę negocjowaliśmy, każdej piosence bez konsultacji dając od 1 do 5 punktów, co pozwoliło nam stworzyć nasze pierwsze Top 5:)

1. PASTUCH, ŚWIAT WEDŁUG NOHAVICY



A: Piosenka z płyty "Świat wg Nohavicy", przede wszystkim o wolności. Wszyscy chcieliśmy być kiedyś pastuchami i podśpiewywać sobie na łące, leżąc beztrosko na mokrej trawie. Dzisiaj jadąc autem, kiedy tylko ją słyszymy, możemy przynajmniej wesoło zaśpiewać refren:
Pam
Pam
Pam pam padam
Pam pam param pararama
Parararararam!
(Uwaga, kiedy już się wkręcicie a akurat będziecie mieli nowego pasażera, postarajcie się go ostrzec przed nagłym przypływem entuzjazmu w samochodzie).

M: Pod płaszczem lekkiej opowieści o człowieku, którego marzeń świat nie rozumie, ani nie akceptuje ukryto filozoficzną opowieść o sensie życia. Dorosły narrator tej opowieści nie wypasa krów zawodowo, ale potrafi cieszyć się ze swych dziecięcych fantazji przeniesionych na wyższy poziom. Gdyby faktycznie został tym pastuchem i tę miał wymarzoną czapkę, to nawet jeśli nie poślizgnąłby się i skręcił karku w potoku, z czasem pewno przestałby lubić tę robotę. Pouczeni przykładem pastucha nie nazwaliśmy tego bloga Weź dojedź. Nie o to chodzi ;)


2. THE PROCLAIMERS - 500 MILES



A: Gdyby ten blog był o chodzeniu, "500 miles" na pewno byłoby na pierwszym miejscu. Wywołuje u nas taki sam entuzjazm i wspólne śpiewanie jak "Pastuch", choć tekst - przyznajmy - nieco trudniejszy. (Kiedyś się nauczymy!) Na szczęście pozostaje refren:
Tatata
Tatatata
Tararrararararara

M: Bolesna prawda (której lepiej nie znać, więc ci co wrażliwsi powinni przejść teraz do punktu 3) jest taka, że radosna melodia i entuzjazm piosenki pozwalają zapomnieć,że w istocie to historia potwornego nadużycia. Jak inaczej nazywać historię człowieka, który godzi się przejść prawie 1000 km, by zyskać uczucia wybranki serca? Jeśli ktoś sugeruje Ci coś takiego, bierzesz nogi za pas, bo ktoś ewidentnie ma tu nieźle pokręcone priorytety. Jak nazwać kobietę, która od realizacji takiego kaprysu uzależnia decyzję o zamążpójściu? Osobną kwestią pozostaje fakt, że musiał to zrobić pieszo. Gdyby mógł pojechać samochodem, prawdopodobnie byłbym mniej sceptyczny. Podmiocie liryczny, no Weź Jedź! Będzie szybciej i przyjemniej.

3. SURVIVOR - EYE OF THE TIGER



Piosenka idealna na epickie przyjazdy do celu. Otwieracie okna, powoli wjeżdżacie pod długo szukany pomnik Rocky'ego gdzieś w Serbii, słońce grzeje, wiatr wieje i wiecie że żyjecie. Zimny łokieć, poziom ekspert.

 4. DARMODZIEJ, ŚWIAT WEDŁUG NOHAVICY



Znowu Jaromir Nohavica, choć tutaj uspokojenie emocji i rytmu. Melodyjna piosenka o niezrozumiałym dla nikogo tekście. Kto to jest Darmodziej??? Pomocy!

5. TRAVIS, HIT ME BABY ONE MORE TIME



A: Kolejne uspokojenie. Nie tylko melodyczne. Uspokaja też fakt, że każdy tekst można zaśpiewać dobrze, jeśli akurat umie się śpiewać i nie jest się małoletnią gwiazdką pop. Piosenka idealna na duże, otwarte przestrzenie, gdzie horyzont jest odległy, a pasażerowie z tyłu lekko przysypiają.

M: Dodatkowym atutem tego utworu jest fakt, że niezależnie od tego jak kiepskim głosem obdarzyła nas natura, bez mała każdy śpiewajacy ma prawo czuć, że robi to lepiej niż wykonawca oryginału. Młodszym czytelnikom, którzy nie wiedzą do czego piję nie polecam poszerzania horyzontów.

I JESZCZE DWIE PIOSENKI, KTÓRE OTARŁY SIĘ O RANKING, ALE AUTOROM NIE UDAŁO SIĘ DOJŚĆ DO KONSENSUSU :)

LAO CHE, WOJENKA



A: Dlaczego to czołówka? Lao Che rocks!!! Zresztą piosenkę pierwszy raz usłyszałem właśnie podczas tripa i jeszcze tego samego wieczoru moje skamlanie "Weźcie włączcie Wojenkę" mogło delikatnie zirytować współpasażerów (Wiem, głupie to i dziwne, przecież Lao Che Rocks!)

M: Potwierdzam rozwój wypadków w całej rozciągłości. Podobnie jak przychylam się do wniosku, ze Lao Che Rocks!

NIN, JUST LIKE YOU IMAGINED



M: Utwór instrumentalny, nie z tych kiedy chce się tylko dodać gazu, ale odetchnąć głębiej i poczuć bardziej muzykę, horyzont, drogę.

A jakie są Wasze typy? Macie piosenki, które podczas trasy sprawdzają się wyjątkowo dobrze?

Prześlij komentarz