Słowacja: Bańska Bystrzyca, Špania Dolina i piękna górska trasa (1 długi dzień)

środa, 20 stycznia 2016
data:post.title
Zapraszamy na kolejną propozycję jednodniowej wycieczki na Słowację - tym razem przede wszystkim do pewnej pięknej wsi, urokliwej Bańskiej Bystrzycy i w góry Wielkiej Fatry, na piękną i widokową trasę. 


M: Jako, że tym razem przekraczamy granice polsko-słowacką w Korbielowie, niedaleko nam do pobliskiego jeziora Namestovo. Nawet jeśli podróżujecie inną trasą warto nadłożyć drogi by ujrzeć to cudo. W jesiennych kolorach Namestowo wygląda niezwykle malowniczo. Na środku wysepka z zapomnianym kościołem, a w tle Tatry. Weź jedź!


A: Tutaj wersja jeziora Namestovo, dla tych którzy nie lubią kadrów zepsutych autorami. 
(Wciąż jednak ocena kierunku wiatru nie nastręcza trudności.) A więc w drogę, zaplanowaliśmy wjazd do odciętej od świata wsi, nieopodal Bańskiej Bystrzycy, kawałek drogi zatem przed nami. ( Czeka nas100 km, przez Rużomberok i Liptovską Osadę)


A: Piękna droga do pięknej wsi, choć akurat na nas czyhały pewne niebezpieczeństwa. Dobra rada: Jeśli jesteś kierowcą, a jeden z pasażerów krzyczy "Zatrzymaj się tu szybko, zrobimy dobre zdjęcie" nie zjeżdżaj gwałtownie w górę liści, tylko po to, żeby zaspokoić jego ambicje. Kępy liści potrafią kryć ostre przedmioty, a one z oponami nie dogadują się najlepiej. 

M: Ta droga jesienią to uczta dla oka (choć podejrzewamy, że podobnie jest o każdej porze roku). Niedoskonałość zdjęć (z głębokości wołam do Ciebie Nikonie/Canonie/Olympusie, przybądź i nasyć me kolory) skłania do posłużenia się w opisie słowami powszechnie uważanymi za obelżywe, a jednak tak pomocnymi w oddawaniu piękna ponad ludzkie siły. 


A: Podstawowym atutem wsi Špania Dolina jest niezwykłe położenie i kościół farny górujący nad miejscowością. Kamienne domki wyrastają tuż obok siebie, spacerując łatwo bezwiednie przekraczać granice posesji. Zresztą Špania Dolina jest autentycznie odcięta od świata, żeby do niej dotrzeć, trzeba odbić z trasy na północ Bańskiej Bystrzycy - niemniej, warto.

M: Warto również zabrać trochę twardej gotówki. Pięknie położona, ultratradycyjna gospoda wyposażona w zawsze ciepły piec typu koza, telewizor na którym należy oglądać hokej (pozostałe kanały najpewniej uważa się za tu za zbędne) i barmana z wąsem, nie akceptuje kart kredytowych. Po chwili relaksu w tej wsi na końcu świata, jedziemy do pobliskiej "metropolii" - Bańskiej Bystrzycy. 


A: A to już Bańska Bystrzyca. Spektakularne kamienne fontanny są tak spektakularne, że prawdopodobnie zabezpieczane na zimę. Ale to tylko nasz domysł, absolutnie nie mamy pojęcia co ta siatka robi na fontannie.

M: Naturalistyczna forma fontanny kusi by koniecznie odwiedzić ją w porze roku kiedy łatwiej będzie podziwiać ją w pełnej krasie. Fontanna udająca strumień to dość rzadka gratka. Mimo dużego zamiłowania do sztucznych cieków (nieukojona słowacka tęsknota za morzem?), Słowacy preferują je w raczej artystyczno - monumentlano - absurdalnym wydaniu. Niekoniecznie w tej kolejności. 



A: Piękny rynek w Bańskiej Bystrzycy wygląda jeszcze ładniej w blasku słońca. Czasem można odnieść wrażenie, że Bańska Bystrzyca zaczyna się i kończy właśnie na rynku - za nim już tylko góry. 


A: Czerwony Rak, knajpa polecana w przewodnikach. Przyzwoita, choć odwłoku nie urywa. Za to bramę wejściową ma dość epicką.

M: Kulinarnie doskonały lokal w Bańskiej ciągle czeka na swoich odkrywców. To możesz być Ty - weź jedź! (i odkryj)



A: Jak widać, słowackie podejście do przeszłości komunistycznej jest bardziej liberalne niż w Polsce. U nas takie pomniki były szybko rozbierane w czasie dekomunizacji, ostało się jeszcze trochę na uboczu niektórych miast. Tutaj, samo centrum Bańskiej. Wyobrażacie sobie, że w Nowej Hucie ciągle stoi pomnik Lenina?

M: Siusiający Lenin pod klubem Kombinator na Hucie naturalnie nie jest brany pod uwagę. Pod tą iglicą kwiaty są cięte i świeże.Dla porównania biało-czerwone goździki na sali obrad polskiego sejmu, są oficjalnie i z dekretu zawsze sztuczne.


A: Wracamy, za to piękną drogą, od Bańskiej w stronę Martina.
Lanos na trasie. Zresztą jest to trasa niezwykle widowiskowa, w naszej nomenklaturze zwana "słowacką Trasą Transfogoraską". Jest krótsza, nie tak hardcorowa, ale wszędzie chcemy widzieć odpowiedniki tej rumuńskiej drogi, więc w Słowacji znaleźliśmy właśnie tą.


A: Wracamy do domu, to już łagodniejszy zjazd w stronę Martina. Mała Fatra po prawej, przemysłówka po lewej. To zatem trasa dla prawostronnych. 

M: To także świetna trasa dla tych, którzy potrzebują intensywnej stymulacji błędnika. Ignorowanie technologi poziomicy, zadziwiająco słabo rozpowszechnionej na południe od Czadcy zaowocowało kilometrami, na których można do oporu testować wytrzymałość amortyzatorów. Dobra rada - jedź za miejscowymi.

I jeszcze klasycznie - mapka i kilka informacji: 


To raczej trasa w stylu "kto rano wstaje", choć szacowany czas 8 godzin w trasie (mówimy tu o wyjeździe z Katowic), spokojnie można skrócić do 7 godzin, nie przekraczając nawet zbytnio prędkości. 
Prawie 500 kilometrów pokonujemy zresztą ładnymi, górskimi trasami, więc sama jazda też powinna być przyjemnością. Mimo odległości - Weź jedź!


Prześlij komentarz